BUDOWA NOWEGO DOMU BEZPIECZNA PRZYSTAŃ

Od Marca 2017 roku Fundacja Agandi prowadzi Dom Bezpieczna Przystań, w którym schronienie znajdują dzieci w wieku od 0 – 12 lat. Dzieci porzucane przez własnych rodziców, wyrzucane na śmietnik, zostawione w lasach bananowych, podrzucane do szpitali, hoteli, pod cudze drzwi, dzieci które zostają przez własne matki pozostawione na śmierć. Jesteśmy często ich jedyną nadzieją na przeżycie i godne życie.
W Bezpiecznej Przystani przebywa ok 25 dzieci, jednak od początku istnienia naszego domu przeszło przez niego już ponad 60-cioro podopiecznych. Dzięki ścisłej współpracy z policją udaje nam się czasami odszukać rodziców, babcie, dziadków i innych krewnych, którzy przejmują opiekę nad Maluchami.
Historie dzieci są bardzo trudne. Cierpią one nawet od pierwszych godzin życia.
Charlesa przywiozłam do domu z samego rana w deszczowy Poniedziałek Wielkanocny. Chłopiec został mi przekazany gdy był jeszcze powleczony krwią, z nawet nie odciętą, a oberwaną pępowiną. Matka zaraz po urodzeniu zostawiła go na ulicy bez żadnego przykrycia, zabezpieczenia, bez niczego. Gdyby nie kapłan przechodzący tamtędy, który usłyszał jego płacz i zabrał go na policję, chłopiec by nie przeżył. Przez długi czas walczyliśmy o jego zdrowie, gdyż w momencie krytycznych Charles ważył mniej niż 1 kilogram! Ale dziś chłopiec rozwija się bardzo prawidłowo, pięknie rośnie, raczkuje, uśmiecha się do każdego, kto na niego spojrzy!
Bettie jest pierwszym dzieciaczkiem, który zamieszkał u nas. Gdy ją zobaczyłam po raz pierwszy, zostałam zapytana na ile oceniam jej wiek. Odpowiedziałam, że pięć, może sześć miesięcy. Prawda mnie zaszokowała. Bettie miała ponad rok! Była tak przeraźliwie maleńka, wychudzona, osłabiona. Z ledwością się poruszała. Jej matka jest narkomanką, która zostawiała dziewczynkę samą w domu na długie godziny, a czasami dni i znikała w poszukiwaniu narkotyków. Mała Bettie przeżyła dzięki psiej mamie z sąsiedztwa, która karmiła ją jak jedno ze swoich młodych. Dziewczynka, przy odpowiednim żywieniu i opiece, bardzo szybko wróciła do zdrowia, zaczęła się uśmiechać, interesować otaczającym ją światem! Po roku z nami Bettie biega, śmieje się, zaczyna mówić i rządzi całym Domem! 😀

Dzieci takich jak Charles i Bettie jest bardzo dużo i każde z nich walczy o przetrwanie. Na ten moment wynajmujemy dom, w którym możemy pomieścić maksymalnie 25 dzieci. Ale potrzeby są ogromne i zaczyna nam brakować miejsca, dlatego też porwałam się na szalony pomysł, którym jest zakupienie ziemi i wybudowanie własnego ośrodka.
Wymarzonym planem jest wybudowanie miejsca na wzór wiosek dziecięcych, gdzie zamiast jednego dużego budynku, będą postawione mniejsze domki. W każdym z nich będzie mieszkała opiekunka oraz 8-10 dzieci w różnym wieku. Dzieci te będą dzięki temu funkcjonowały w najbardziej możliwych do zorganizowania warunkach rodzinnych! Nie wielki sierociniec, ale właśnie rodzinne warunki, miłość, troska i nauka będą w jakimś stopniu w stanie im zrekompensować trudy życia, których doświadczają.
Dodatkowo na terenie ośrodka znajdować ma się: szkoła na dla naszych podopiecznych jak i dzieci z okolicy, których rodziców nie stać na opłacenie edukacji swoim pociechom. Edukacja w Ugandzie jest płatna i bardzo droga dla przeciętnego Ugandyjczyka, który ma kilkoro dzieci do wykarmienia; małe gospodarstwo – krowy, kury, kozy, owoce i warzywa, gdzie dzieci będą mogły nabyć umiejętności i wiedzę przydatną dla nich w przyszłości; dom dla wolontariuszy, którzy będą chcieli przyjechać nas wesprzeć tu na miejscu, małe przychodnia, w której będziemy leczyć nasze dzieci oraz udzielać pomocy innym mieszkańcom w razie potrzeby.

Obecnie jestem na etapie poszukiwania odpowiedniej ziemi i zbierania środków na jej zakup. Orientacyjny koszt gruntu to 200 tysięcy złotych. Gdy już uda się zakupić ziemię, zostaną sporządzone plany oraz kosztorys budowy. Wstępnie jednak spodziewam się, że będzie to koszt nie mniejszy niż 800 tysięcy złotych.
Miejsce to pozwoli nam uratować kolejne życia, zapewnić dom i edukację wielu dzieciom.
Niestety sama nie jestem w stanie uzbierać takich środków, dlatego chciałam gorąco Państwa prosić o pomoc! Tak, to oklepane hasło ‘Każda złotówka się liczy’, ale to prawda! Każda wpłata, każde przekazanie informacji dalej, każde polubienie czy udostępnienie na Facebooku. Każde z tych działań z Państwa strony przybliża nas do osiągnięcia celu.
Te dzieci naprawdę zasługują na lepszy los, niż porzucenie i odtrącenie przez najbliższych…

Dużo naszych zdjęć i filmików możecie Państwo znaleźć na naszym profilu Facebookowym https://www.facebook.com/FundacjaAgandi . Tam na bieżąco pokazujemy co się u nas dzieje.

Wpłat można dokonywać na nasze konta:

18 1020 5242 0000 2602 0386 5102 (PLN)
83 1020 5242 0000 2602 0386 5193 (EURO)
Kod BIC (SWIFT) BPKOPLPW

W tytule przelewu wpisując ‘ POMOC- BUDOWA’

Zapraszamy również na stronę naszego Partnera Fundacja Volto Amore, która wspiera mnie bardzo w zrealizowaniu tego projektu! http://www.voltoamore.com

Za każdą okazaną pomoc z góry bardzo bardzo serdecznie dziękuję! To tylko dzięki Wam i Waszej pomocy, te dzieci mogą żyć!
Webare munonga!
(dziękuję bardzo)

Anna Małecka
Fundacja Agandi